
Nic na to nie poradzę, taka już jestem
Tak mnie wychowano, jestem z tego pokolenia i inne tego typu zdania często słyszę w gabinecie. Fakt, nie mamy wpływu na wszystko, ale na mnóstwo, powiem nawet na przeważającą część naszego funkcjonowania – owszem, mamy!
Praca nad sobą, to nie jest łatwa sprawa, tym bardziej, że czasem jesteśmy obwarowani mnóstwem przekonać co do tego, że zmiany nie są możliwe. Boimy się na przykład stawiać granice, cierpimy przez to w relacjach, ale to partnera będziemy obwiniać za to, że nas wykorzystuje a nie nas samych za to, że nie stawiamy granic. Bo tak jest łatwiej. Tyle tylko, że jedyną osobą, na którą mamy wpływ w 100 % jesteśmy my sami. Nie umiemy prosić o pomoc, ale mamy pretensje do świata, że nam nie pomaga a nie do siebie, że nie nauczyliśmy się komunikować swoich potrzeb. Boimy się zmian, ale też nie próbujemy zmieniać tego i zrozumieć, z czego wynika taki strach.
Z czego wynika taki opór przed zmianą? Z pewnością dużą rolę odgrywa tu przyzwyczajenie. Jeśli przywykliśmy już do pewnego schematu funkcjonowania, to nawet, jeśli jest to niewygodny schemat, to już go znamy, wiemy jak się po nim poruszać. Po drugie, często nie wprowadzamy zmian z lęku przed odrzuceniem. Tak, mam poczucie, że to jedna z największych obaw moich pacjentów. Bo co się stanie, jak ja jej powiem, że się z czymś nie zgadzam, albo że coś mi w naszej relacji nie pasuje. Boimy się też czyiś emocji, złości, zawodu, rozczarowania. Dlatego sami siebie zmuszamy do pewnych działań i nawet się nie zastanawiamy, że robimy sobie tym krzywdę.
W rozmowach z pacjentami widzę często spore zaskoczenie, kiedy zaczynam pytać o to, czy można inaczej lub czy ta cecha, której w jakiś sposób w sobie nie lubią może podlega zmianie, czy nadal chcą tak funkcjonować. Hasło – oj, taka już jestem, jest wypowiadane bardzo często zarówno przez kobiety jak i przez mężczyzn. Mamy być jacyś, bo tak nas wychowano, ale często nie zdajemy sobie sprawy jacy CHCEMY być. Co w nas nam się podoba, a nad czym chcemy popracować. A dziwo opcja nie podoba mi się moje ciało jakoś łatwiej nam przychodzi… i tu wdrażamy masę zmian, nawet niezwykle radykalnych.
Praca nad sobą nie należy do najprostszych, ale daje niesamowitą satysfakcję. Obserwowanie siebie, kiedy zaczynamy zachowywać się w inny sposób i czujemy siłę wynikającą z tego zachowania jest niesamowite. Niejednokrotnie, kiedy ktoś z moich podopiecznych opowiada o tym, jak się czuł, kiedy nie obarczył siebie czyimiś emocjami, czy też postawił jakieś granice otoczeniu. Piękne! Decyzja o pójściu na studia po 50 roku życia i to nie dlatego, żeby podnieść swoje kwalifikacje, tylko z ciekawości – fenomenalne! Ileż radości przyniosły tej osobie kolejne lata poznawania nowych ludzi, zmiany otoczenia, czytania nowych książek.
Każdy z nas może na każdym etapie życia podjąć decyzję, że czegoś już nie chce albo, że właśnie chce. Dokonać zmiany, nauczyć się panować nad emocjami, czy popracować nad ciągłym zamartwianiem się o wszystko i wszystkich. To wspaniała przygoda, pisać swoje własne życie, mieć na nie realny wpływ i przeżywać je na własnych zasadach.
Tulę

Proces zmiany swojego myślenia i działania jest bardzo trudny…….ale na końcu otrzymujemy wspaniałą nagrodę! RADOŚĆ Z ŻYCIA!!!
Jeśli dasz się poprowadzić swojemu terapeucie, możesz „góry zdobywać”!!!!