
Przeszłość. Niby już za nami, a wciąż wpływa na nasze relacje
Kolejny związek się rozpada. Co poszło nie tak? Nie mogę wiecznie zakładać, że to inni są beznadziejni? O co chodzi? Czemu nie potrafię się związać na dłużej?
Czasem myślę, że większość par, które odwiedzają mój gabinet powinno najpierw przejść własną terapię. Tak, wiem, to dość radykalne stwierdzenie, ale uwierz mi, wcale nie piszę tego, aby nakręcać rynek terapeutyczny. Mówię o tym, ponieważ winowajcą wielu nieporozumień w związku jest przeszłość a nie brak uczucia.
Każdy z nas nosi na ramionach taki plecaczek, który od urodzenia zapełniany jest różnymi przekonaniami, wartościami, zakazami, spostrzeżeniami. Tyle tylko, że nie są to jedynie nasze treści. To słowa matek, ojców, nauczycieli, trenera, księdza, znajomych. Wypełniamy ten plecaczek często bez podjęcia decyzji, co chcemy tam mieć a czego nie. Zrozumiałe – jako dzieci nie wiemy, co jest nam potrzebne. Wtedy, kiedy uczymy się samoświadomości, dopiero zabieramy się za rozpakowywanie i przeglądanie tego, co nazbieraliśmy i czy nadal chcemy z tego korzystać, czy jest to nam potrzebne. Czasem pod wpływem różnych książek, filmów, rozmów czy właśnie terapii.
Niestety, jeśli nie mamy takiego wglądu i nie bierzemy odpowiedzialności za to, jak chcemy żyć, jak rozmawiać, nie uczymy się nowych rozwiązań, nie korzystamy z aktualnej wiedzy, to nasz plecaczek zaklinowuje się w przeszłości i używa przekonań tam właśnie spakowanych.
Pamiętam taki moment z mojego życia, kiedy jako młoda mama stałam na balkonie w domu rodzinnym i obserwowałam dzieci bawiące się na jabłonce. Kiedy zobaczyłam, że na nią wchodzą i zrywają jabłka z moich ust wyleciał niekontrolowany krzyk – „złaź z tego drzewa!”. W jednym momencie zrobiłam się purpurowa, kucnęłam chowając się ze wstydu. Skąd to się wyrwało? Co to było? Czyje to słowa? Przecież nie tak dawno sama biegałam po tym drzewie i zbierałam najlepsze wspomnienia z mojego dzieciństwa? Teraz już wiem, to strach przed wrzeszczącą sąsiadką zapisał mi jej właśnie słowa w głowie i odtworzyłam je, adekwatnie do bodźców, które mi towarzyszyły. Tu na szczęście przyszła szybka świadomość. Ile jednak razy zdarzają się takie nasze zdania, których nie kontrolujemy, a wpływają na nasze relacje?
Ale kto z nas robi spis przekonań? Tych pozytywnych i negatywnych. Tych, które nam służą i tych, które nas hamują? Kto z nas analizuje, czemu w jakiejś konkretnej sytuacji zareagował tak emocjonalnie i czy było to adekwatne czy nie? Czy mamy świadomość, gdzie się tego nauczyliśmy i od kogo? Niestety, rzadko….
W zamian za to, stosujemy masę zaklęć podtrzymujących takie nasze przekonania. „Taka już jestem”, „Nic na to nie poradzę, że tak mnie wychowali”, „Widziały gały, co brały”, „Jak Ci się nie podoba, to sobie zmień” i masę innych, w których zamiast się zatrzymać i pomyśleć, czy to nasze zachowanie, czy wypowiedź działa w służbie nam? Czy jest właśnie takim nagraniem z przeszłości, które bez zastanowienia powielamy. Do tego zwrócenie nam uwagi na nasze zachowanie jest odbierane jako atak na naszą wrażliwą tożsamość a nie, jako obserwację, którą można zwyczajnie rozważyć.
A może czasem warto pomyśleć, czy ludzie wokół, oczywiście ci bliscy lub zwyczajnie dla nas wartościowi, mówią do nas takie rzeczy, bo chcą nas upokorzyć, dowalić nam? A może właśnie dlatego, żebyśmy mieli szansę się zatrzymać i pomyśleć nad tym, aby podjąć decyzję, czy chcemy coś zmienić? Czy można inaczej?
Pomyśl.
Tulę.

WOW just what I was looking for. Came here by searching for fintechbase
I love reading through an article that will make
people think. Also, thank you for allowing for me to comment!
Troche właśnie tak jest że przeszłość trzyma nas zbyt mocno, trzeba umieć to rozpoznać i się odblokować. Przydaje się terapia albo chociaż refleksja.
Podpisuję się 🙂
It is truly a great and helpful piece of info. I’m satisfied that you just
shared this useful info with us. Please keep us up to date like this.
Thanks for sharing.