
Przemęczenie, czyli „są takie dni, kiedy wszystkiego jest zbyt„
Wychodzisz pracy i już wiesz… jest za dużo. Nie ochroniłaś się. Wszystko boli – kolory, dźwięki, zapachy. Drażni. W głowie powstał piszczący zamęt, taki, który zlewa się jakiś pisk, szum, paskudne NieWiemCo.
No tak, ale to przecież nie jest koniec dnia. Trzeba wskoczyć po zakupy, bo w lodówce szczur powiesił się już z głodu, pomyśleć, co na jutro ugotować. Pranie, które wrzuciłaś do pralki wczoraj, pewnie nadal tam czeka na wyjęcie. Wyrzucasz sobie, że jesteś chaotyczna, nie kończysz tego, co zaczęłaś. Zaraz, obiad, może jakiś makaron z pesto. Szybko i nikt w domu z tym nie marudzi. Znowu sobie wyrzucasz, że to nie jest wartościowe jedzenie. Nie starasz się.
Wchodzisz po schodach, obładowana zakupami i właśnie zdajesz sobie sprawę, że kupiłaś wszystko, tylko nie makaron… W głowie pojawia się bezradność, w oczach łzy, poczucie, że wszystkiego jest za dużo.
W domu wszystko po staremu. Dzieciaki pozamykane w pokojach, na stole brudne talerze po jedzeniu, z kosza na śmieci się wysypuje, zlewu nie widać spod sterty naczyń a partner pisze SMS, że musi zostać dłużej w pracy. Za dużo.
Ta opowieść wcale nie musi dotyczyć kobiety, nie tylko my mamy momenty przebodźcowania. Niby nic takiego się nie wydarzyło, może trochę bardziej stresujący dzień, tydzień, miesiąc. W sumie to nie pamiętamy czasem, kiedy czuliśmy się zrelaksowani, kiedy mieliśmy czas na odpoczynek. Może w zeszłym roku na wakacjach. W tym zabrakło kasy, były inne priorytety.
Takie historie słyszę często, żyjemy od urlopu do urlopu, bo tylko ten czas uznajemy za czas na odpoczywanie. Tyle tylko, że kiedy zaczynamy rozmawiać, to okazuje się, że nasz przestymulowany system nerwowy hamował przez pierwsze 5-7 dni wyjazdu, 3 dni udało się poleżeć na plaży, może coś zobaczyć. Potem powrót, ogarnianie zaległych rzeczy i już stres, bo pojutrze do roboty ile maili czeka, dokumentów, spraw.
Mam poczucie, że nie rozumiemy tego, że nasze odpoczywanie powinno być codziennością, jak mycie ciała, zębów czy talerza po jedzeniu. Nasz układ nerwowy zbiera przeogromne ilości bodźców, podejmujemy setki decyzji, za które musimy wziąć odpowiedzialność. Ale wiecznie są ważniejsze sprawy na głowie. Pranie, dokończenie prezentacji do pracy, uporządkowanie rzeczy w garażu… wszystko stawiamy wyżej.
Kiedy przyjdzie czas na chwilkę ciszy? Na to, żeby usiąść na ławce w parku? Na spacer, ciepłą długą kąpiel, świeczkę i cichą, spokojną muzykę? Co może być ważniejszego od zregenerowania siebie? Nie, nie potrzeba nam długich zajęć, jeśli nie mamy na to czasu i pieniędzy.
Wystarczy zwolnić, posiedzieć 10 minut w swoich myślach, szukając tego, co czuję, czego potrzebuję a nie co MUSZĘ zrobić. Zastanów się, gdybyś miała gorączkę 39 stopni, czy myślałabyś o tym, co ugotować czy uporządkować? Przestymulowanie to także informacja od naszego organizmu, że potrzebuje, aby się nim zająć. Codzienna relaksacja, chwila oddechu, spacer, szydełkowanie, rysowanie, czytanie to naturalna kąpiel dla naszego układu nerwowego. Zamiast dowalać sobie, czego nie zrobiliśmy, pomyślmy o tym, ile rzeczy dziś się powiodło. Zamiast wkurzać się na to, że nie kupiliśmy makaronu, zajrzyjmy do zamrażalnika, może tam jeszcze coś się schowało. Albo zwyczajnie odpuśćmy dziś super kuchnię i zadbajmy o swoje potrzeby. Ładowanie baterii zajmie nam mniej czasu, jeśli będziemy na bieżąco o tym pamiętać, a nie budzić się wtedy, kiedy włącza się rezerwa rezerwy.
Jak dziś o siebie zadbasz? A jutro?
Tulę.

Wpis przemyślany i wyważony – dobrze się go czyta.To jeden z tych materiałów, które mimo prostoty wciągają. Czuć, że ktoś tu naprawdę przemyślał, co chce powiedzieć. Zapisuję stronę – za jakiś czas będę chciał tu wrócić, żeby poczytać nowe mam nadzieje równie dobre teksty.
Troche czuję to zmęczenie bo te codzienne sprawy czasem za dużo się nawarstwiają. Fajnie, że ktoś o tym pisze bo ludzie często tego nie zauważają.
Mega prawdziwe, czasami aż za dobrze znam te dni. Człowiek się zapomina o odpoczynku i ok, potem stres i chaos. Troche trzeba zwolnić i się odciąć od tych wszystkiego.
Troche to wszystko za dużo czasem, trzeba zwolnić bo się wykończymy. Serio warto o tym pamietac.
Troche za dużo tego stresu ostatnio, trzeba umieć odpuszczać czasem. Tez tak mam ze wszystkim na raz i potem się denerwuje. dobry tekst, daje do myslenia
Troche za dużo tego stresu na co dzień, trzeba umieć odpuszczac czasem. Fajny tekst, daje do myslenia